19.11.2017 Ścinawka – krótko o wyprawie i odpadach

Wpis w drugiej części będzie w głównej mierze miał formę moich osobistych przemyśleń na temat rozgardiaszu jaki panuje nad naszymi wodami. 

Na wstępie chciałbym również przeprosić za nieustabilizowany obraz oraz prześwietlone fragmenty w poniższym filmie. W przyszłości postaram się zniwelować tego typu niedogodności 😉

I w końcu przechodząc do sedna 19.11.2017 r. wybraliśmy się z Krystianem Bednarczykiem i Patrykiem Biegusem na ryby. Odwiedziliśmy rzekę Ścinawkę na jej dwóch odcinkach. Jak widać na filmie (pierwszy odcinek rzeki) woda miejscami wymyła majestatyczne skarpy przy których można zaobserwować ciekawe bystrzyny i warkocze, w których powinny być ryby. Niestety nie udało nam się złapać nic większego. W drugiej części filmu  (drugi odcinek rzeki) znajdują się moje dwa hole, z czego jeden zakończył się sukcesem. Ostatecznie złowiłem jeszcze jednego pstrąga, ale w międzyczasie padła mi bateria w kamerze i nie udało się go uwiecznić. 

Przechodząc do głównego wątku tego wpisu, stan czystości naszych wód (co wyraźnie widać na filmie) jest fatalny i powinien dać wszystkim dużo do myślenia. Należy skupić się również na aktywnych działaniach w celu zapobieżenia jego pogorszeniu i naprawie obecnego stanu rzeczy.

Skoro i tak wszyscy jesteśmy zobligowaniu do opłaty za wywóz odpadów i ich utylizację to dlaczego tak wiele z nich widać rozrzuconych dookoła? 

Patrząc na brzegi i dno rzeki często widać całe worki, butelki, puszki, opony i opakowania, których miejsce jest w odpowiednim pojemniku a nie w wodzie bądź na brzegu.

Osoby niekorzystające z kosza głównie tłumaczą się, że: “inni wyrzucają jeszcze więcej”, “gdyby wszyscy wyrzucali tyle co ja to nie byłoby żadnego problemu”, “nie było kosza w pobliżu”, “jedna butelka w niczym nie szkodzi”.

Oczywiście są to przykłady. Jednak świadczą one o tym, że nie jesteśmy świadomi jak dużo ich jest, jak  zagrażają środowisku i jak długo przebiega ich proces rozkładu.

Przykładowo plastik rozkłada się od 100 do 1000 lat, a w jego trakcie jest uwalnianych wiele toksycznych związków.

Moim zdaniem poprawę warunków naszych rzek musimy zacząć od siebie, a następnie uświadamiać wszystkich dookoła. Posiadamy piękne wody, o które musimy zacząć dbać, by nad nią wypoczywać w miłym otoczeniu.

Grzegorz Marcinów

Dodaj komentarz