Z BellyBoatem na szczupaki

Minęło już trochę czasu od publikacji ostatniego materiału. W najbliższym okresie szykują się zmiany, które zaowocują sporą ilością nowych treści.

Z tego powodu zachęcam do zapisania się na Newslettera, by nie przegapić nowości.

Na wstępie chcę podziękować chłopakom, dzięki którym zrealizowanie tego materiału osiągnęło zamierzony efekt:

  • Michałowi Nadolnemu za nagrywanie z brzegu i powietrza;
  • Błażejowi Kurzokowi za udostępnienie BellyBoata, kołowrotków z tonącymi linkami oraz much szczupakowych; 
  • Patrykowi “Onysiowi” Onyśko za pomoc w obróbce nagranej muzyki (Soundcloud).

Przechodząc do sedna. 

Wyjazd miał miejsce w ostatnią sobotę listopada 2018 r. Wyjechałem około 7:00 rano z Wrocławia w kierunku Strzelina, skąd zabrałem Michała razem ze sprzętem do kamerowania. 

Nad wodą byliśmy po 10:00. Nie tracąc czasu zaczęliśmy się zbroić i pompować BellyBoata, by przed 11:00 zacząć pływać.

Aura była średnio sprzyjająca do moczenia nóg na środku żwirowni z powodu niskiej temperatury oraz deszczu, który powracał kilkukrotnie bombardując coraz to większymi kroplami.

Ten wyjazd zapoczątkował moją przygodę z pływadełkiem i nie ukrywam, że od razu łowienie w ten sposób przypadło mi do gustu.

Mimo niedogodności związanych z początkowymi problemami rzutowymi i brakiem jakiegokolwiek brania, przez kilka godzin siedziałem bez efektów na środku zalanej żwirowni. Doszedłem jednak do wniosku, że z pewnością nabędę taki sprzęt i jeszcze nie raz nakręcę film z jego użyciem.

Kilka zdjęć wykonanych przez Michała:

Dodaj komentarz